Afganistan 1979-1989
News Search:
Home · Artykuły · Forum · Download · Linki · Kontakt · Galeria · Szukaj29 Kwiecień 2017 03:28
Rozdzielczośc ekranu
Strona jest dostosowana do rozdzielczości ekranu 1366x768 dla przeglądarki Mozilla Firefox.
Aby zwiększyć lub zmniejszyć czasowo rozdzielczość Twojego ekranu, przy wciśniętym prawym ctrl przekręć rolką myszki i dobierz odpowiednią dla siebie rozdzielczość.
Afganistan 1979-1989
Afganistan a lewica
<br /> Afganistan a lewica

Afganistan a lewica


Kwestia rosyjska na ostrzu noża:
Niech żyje Armia Czerwona!





    Przedruk z: Spartacist (wydanie angielskojęzyczne) nr 29, lato 1980 r.

    Afganistan jest błyskiem światła, który wydobywa rzeczywiste kontury światowego krajobrazu politycznego. Rozsadził on ostatnie złudzenia o odprężeniu, by zdemaskować nieprzejednaną wrogość imperializmu Stanów Zjednoczonych do radzieckiego zdegenerowanego państwa robotniczego. Zerwał całą dyplomatyczną zasłonę z sojuszu Waszyngtonu z maoistowsko-stalinowskimi Chinami. I nieuchronnie skonfrontował lewicę z kwestią rosyjską: naturą państwa poczętego z rewolucji bolszewickiej i jego konfliktem ze światowym kapitalizmem.

    Dla rewolucyjnych socjalistów nie ma nic zawiłego, nic dwuznacznego w wojnie w Afganistanie. Armia Radziecka i jej lewicowo-nacjonalistyczni sojusznicy zwalczają antykomunistyczny, antydemokratyczny melanż właścicieli ziemskich, lichwiarzy, kacyków plemiennych i mułłów, przywiązanych do masowego analfabetyzmu. I nie powiedzieć, że istnieje otwarte imperialistyczne wsparcie dla tych społecznych szumowin, jest przemilczeniem roku! Amerykański "car" od bezpieczeństwa narodowego Zbigniew Brzeziński naprawdę pojechała na przełęcz Chajber i z karabinem w ręku podżegał powstańców: "Ta ziemia po tamtej stronie jest wasza i pewnego dnia wy tam wrócicie, ponieważ wasza sprawa jest słuszna i Bóg jest po waszej stronie". Instynktowną odpowiedzią każdego radykalnego lewicowca powinna być najpełniejsza solidarność z Radziecką Armią Czerwoną.

    interwencja w Afganistanie
    Jednak większość lewicy, z maoistami na czele tej paczki, przyłączyła się do imperialistycznej krucjaty przeciwko "radzieckiemu ekspansjonizmowi". Faktycznie oficjalna propekińska grupa w Stanach Zjednoczonych, Partia Komunistyczna (Marksistowsko-Leninowska) zaatakowała Doktrynę Cartera z prawa jako zbyt miękką wobec Rosjan. Podobnie socjaldemokraci "trzeciego obozu", jak brytyjska grupa Cliffa, którzy w dniach odprężenia mogli utrzymywać pewną lewicową pozę, jeszcze raz zostali zdemaskowani jako socjaliści Departamentu Stanu. Ci lewicowcy, jakkolwiek by się nazywali, którzy zaprzeczają, że Związek Radziecki jest proletariacką władzą państwową (chociaż biurokratycznie zdegenerowaną), znajdują się, niektórzy bardziej chcąc, niektórzy bardziej nie chcąc, po tej samej stronie barykady, co imperializm Stanów Zjednoczonych.
    Nie dziwota, że maoiści i socjaldemokraci dołączają się do imperialistycznej antyradzieckości, chociaż niektórzy mogą się oburzać, działając wspólnie z oszalałym antykomunistą Brzezińskim i jego afgańskimi podrzynaczami gardeł. Jednak dla trockistów poparcie dla Armii Radzieckiej w Afganistanie powinno być elementarnym odruchem politycznym. Ostatnia wielka walka frakcyjna Trockiego, w 1940 r. przeciwko opozycji "trzeciego obozu" Shachtmana/Burnhama w amerykańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (SPR), została sprowokowana przez imperialistyczną kampanię przeciwko radzieckiej inwazji na "małą, demokratyczną Finlandię". Wykreślając najtwardszy kurs przeciwko socjaldemokratycznemu antykomunizmowi, Trocki deklarował: "Ochrona rewolucji socjalistycznej ma pierwszeństwo przed formalnymi zasadami demokratycznymi".

    A radziecka interwencja w Afganistanie ma daleko bardziej postępową treść niż akcja Stalina w Finlandii w 1940 r., gdzie Kreml po prostu chciał kawałka terytorium dla obronnych celów wojskowych, co więcej, w kontekście sojuszu z nazistowskimi Niemcami. Zwycięstwo islamsko-feudalnego powstania w Afganistanie będzie oznaczało nie tylko wrogie, sprzymierzone z imperialistami państwo na południowej granicy ZSRR. Ono będzie oznaczało eksterminację afgańskiej lewicy i ponowne narzucenie feudalnego barbarzyństwa - kwefu, ceny za pannę młodą. Więcej, radziecka okupacja wojskowa podnosi możliwość rewolucji społecznej w tym łajdacko zacofanym kraju, możliwość która wcześniej nie istniała.
    Jednak większość ruchu pseudotrockistowskiego w sprawie Afganistanu również tańczy tak, jak Carter im zagra. Najbardziej otwarcie kontr-rewolucyjnej jest stanowisko niestabilnej koalicji między stalinofobicznymi reformistami z francuskiej Komunistycznej Organizacji Internacjonalistycznej (OCI) i zwolennikami politycznego awanturnika Nahuela Moreno. Oni nie tylko domagają się wycofania oddziałów radzieckich, ale faktycznie solidaryzują się z reakcyjnymi islamskimi powstańcami (patrz: "Morenowcy wzywają do kontr-rewolucji w ZSRR", Spartacist nr 27-28, zima 1979-80).

    Zjednoczony Sekretariat (ZS), co było dość łatwe do przewidzenia, w tej sprawie jest podzielony na troje. Pokaźna mniejszość, której czołowym rzecznikiem jest Tarik Ali, domaga się radzieckiego wycofania w imię samookreślenia dla Afganistanu. Kierownictwo skupione wokół Ernesta Mandela także potępia radziecką interwencję za naruszenie praw narodowych, ale niechętnie przyznaje, ze teraz apel o wycofanie równałby się poparciu dla wspieranej przez imperialistów kontr-rewolucji. Amerykańska SPR popiera radziecką akcję, ale świadomie umniejsza jej znaczenie.

    SPR unika kwestii rosyjskiej

    Od dawna dążąc do zostania grupą nacisku na liberalną burżuazję, SPR prezentuje sprzeciw wobec imperialistycznego militaryzmu Stanów Zjednoczonych prawie wyłącznie przez odniesienie do demokratycznego prawa do narodowego samookreślenia, najpierw bohaterskiej małej Kuby, a później bohaterskiego małego Wietnamu, przeciwko amerykańskiemu kolosowi. Rewolucja społeczna w świecie kolonialnym została sprowadzona do serii walk między różnymi trzecioświatowymi Dawidami a Goliatem - Stanami Zjednoczonymi. W ten sposób SPR naśladuje i umacnia liberalne pojęcie imperializmu jako wielkomocarstwowego zastraszania małych krajów i militarnej interwencji w nich.
    Ale teraz to Jimmy Carter odwołuje się do liberalnego "antyimperializmu", a nawet trzecioświatowego nacjonalizmu w sprawie radzieckiej inwazji na "mały, niepodległy Afganistan". Imperialistyczne media piszą o "rosyjskim Wietnamie", wywołując sympatię dla biednych wieśniaków z ich prymitywnymi broniami, bijącymi się ze zmechanizowaną armią "supermocarstwa".

    Jak SPR usprawiedliwia swe poparcie dla radzieckiej interwencji w Afganistanie bez konfrontacji z liberalnymi, antykomunistycznymi przesądami? Niełatwe to zadanie. SPR próbuje kursu, że Waszyngton reaguje raczej głównie przeciwko "afgańskiej rewolucji" niż radzieckiej ekspansji. To prawda. "Rewolucja afgańska" - oto światowodziejowe wydarzeni, które zagraża imperialistycznej dominacji w Azji!
    "To nie rosnące wpływy Moskwy w Afganistanie zaalarmowały Waszyngton - chociaż tam było trochę zatroskania z tego powodu - lecz sama rewolucja afgańska i jej reperkusje w całej Azji Środkowej. Imperialiści sprzeciwili się zdobyczom społecznym, które zostały wywalczone przez afgańskich robotników i chłopów, i obawiali się, że rewolucja będzie postępowała ku obaleniu kapitalistycznych stosunków własności". ("Jak Waszyngton podżegał do kontr-rewolucji w Afganistanie", Intercontinental Press, 14 stycznia 1980 r.)
    W ten sposób SPR może powtarzać swoją starą liberalną śpiewkę o "samostanowieniu dla rewolucji afgańskiej". Rola Związku Radzieckiego jest tu sprowadzona do czystego pomagania rewolucji w małym kraju atakowanym przez imperializm, roli porównywalnej z tą, którą odgrywał na Kubie i w Wietnamie: "W ten sposób problemem nie jest radziecka interwencja, lecz rosnąca interwencja Stanów Zjednoczonych-nacelowana na odebranie zdobyczy wywalczonych przez afgańskie masy-która w końcu zmusiła Związek Radziecki do reakcji" (Militant, 15 lutego).
    Każdy wie, że oczywiście problemem jest radziecka interwencja, czy ściślej inkorporacja Afganistanu do bloku radzieckiego przez rewolucję społeczną od zewnątrz, jak w Europie Wschodniej.
    Chociaż SPR napisała liczne artykuły o "rewolucji afgańskiej", trudno znaleźć tam klasową analizę tej rewolucji, rządu który z niej wyszedł albo państwa. Raczej, na modłę stalinowską czy burżuazyjno-nacjonalistyczną, rządy po kwietniu 1978 r. są opisywane jako rewolucyjne, ludowe, postępowe, antyimperialistyczne itd.

    "Rewolucja" kwietniowa z 1978 r.: Co się wydarzyło?

    Kluczem do zrozumienia, co od kwietnia 1978 r. wydarzyło się w Afganistanie, jest fakt, że od dziesięcioleci ten kraj jest państwem klientelnym Związku Radzieckiego. Duża część wąskiej wykształconej warstwy tego kraju była kształcona w ZSRR, i większość inteligencji uważała Związek Radziecki za źródło postępu społecznego. I słusznie. Afgański nauczyciel szkolny patrzący przez północną granicę na radziecką Azję Środkową, dwa pokolenia temu równie łajdacko zacofaną jak Afganistan, dzisiaj widzi piśmienne, stosunkowo nowoczesne społeczeństwo, gdzie kobiety nie są dłużej zdegradowanymi niewolnicami.
    Generalnie proradzieckie sympatie afgańskiej inteligencji przejawiły się organizacyjnie w ustanowieniu w 1965 r. Ludowo-Demokratycznej Partii Afganistanu (L-DPA).
    Ta promoskiewska, radykalna partia drobnoburżuazyjna była złożona z nauczycieli szkolnych, studentów uniwersytetów, urzędników rządowych i, co nie najmniej znaczące, oficerów armii. Partia nie miała bazy wśród mas chłopskich ani wśród nielicznej miejskiej klasy robotniczej.

    W 1967 r. L-DPA podzieliła się na frakcje: Chalk (Masy/Lud) kierowaną przez Nura Mohammada Tarakiego, jednego z najbardziej znanych poetów kraju, i Parczam (Sztandar), kierowaną przez Babraka Karmala. Różnica między frakcjami jest trudna do pojęcia, i być może była natury klikowej. Obie grupy, zgodnie z ich składem społecznym, popierały strategię przejmowania i radykalizacji słabego aparatu rządowego. Oficerowie lojalni wobec L-DPA-Parczam odgrywali dużą rolę w obaleniu monarchii w 1973 r., i partia uczestniczyła w pierwszym burżuazyjno-nacjonalistycznym rządzie Dauda.
    Następnie Daud przesunął się na prawo i na początku 1978 r. zdecydował zmiażdżyć L-DPA, która niedawno odzyskała kruchą jedność. Kiedy policja zabiła jednego z przywódców L-DPA, a inni zostali aresztowani, w Kabulu wybuchły masowe demonstracje, złożone głównie ze studentów i pracowników urzędów państwowych. W rozgrywce, która z tego wynikła, wojskowa frakcja L-DPA zbrojną ręką odsunęła ludzi Dauda; sam Daud został zabity. W taki sposób narodziła się Demokratyczna Republika Afganistanu.

    interwencja w Afganistanie

    "Rewolucja" kwietniowa z 1978 r. była w istocie lewicowym puczem wojskowym z pewnym ludowym poparciem wśród intelektualistów. Niezwykłe było to, że oficerowie z L-DPA ustąpili główne stanowiska rządowe cywilnemu skrzydłu partii. Jednak rzeczywista władza pozostawała w rękach wojska. Jako silny człowiek nowego reżimu wyłonił się Hafizullah Amin, ponieważ poprzednio zajmował się robotą L-DPA w korpusie oficerskim.
    SPR, gloryfikując "rewolucję afgańską" aż do umniejszania znaczenia radzieckiej interwencji, wyobraża sobie nieistniejące masowe powstanie robotników i chłopów:
    "Wówczas, w kwietniu 1978 r., afgańskie masy powstały i walczyły o zmianę tych opresyjnych warunków. (...) Dziesiątki tysięcy afgańskich robotników i chłopów wyszły na ulice, część armii się zbuntowała i doszedł do władzy nowy rząd". (Militant, 18 stycznia 1980 r.)
    Pod koniec 1978 r. wąska, elitarna baza społeczna nowego reżimu L-DPA została opisana przez znającego się na rzeczy radykalnego dziennikarza Freda Hallidaya. Chociaż Halliday jest zwolennikiem "rewolucji afgańskiej", inaczej niż szarlatani z SPR respektuje on empiryczną prawdę:
    "To, co nastąpiło, to wzięcie władzy przez radykalny sektor w obrębie aparatu państwowego, kierowany przez cywilów (z których większość to nauczyciele albo innego rodzaju służba publiczna) wspomaganych przez oficerów armii. (...) Zakorzenienie nowego reżimu poza głównymi centrami miejskimi jest bardzo słabe, i nieuchronna będzie pokusa polegania raczej na siłach zbrojnych, niż na partii, by realizować politykę. (...) Równocześnie niższe szczeble aparatu państwowego - i cywilne, i wojskowe - pozostały nietknięte, a w szczególności było oczywiste, że możliwość kontr-rewolucyjnego oporu ze strony niższych szarż sił zbrojnych nie została wyeliminowana przez samo usunięcie czołowych oficerów". ("Rewolucja w Afganistanie", w: New Left Review, listopad-grudzień 1978 r.)
    Lewicowo-nacjonalistyczna L-DPA doszła do władzy w jednym z najbardziej prymitywnych, przywiązanych do tradycji krajów na Ziemi. Według Rocznika Statystycznego Organizacji Narodów Zjednoczonych z 1978 r. spośród 17 do 20 mln ludności jedynie 35 tys. było zatrudnionych w manufakturach. Równocześnie tam było ćwierć miliona mułłów, opłacanych przez rząd, ogromna pasożytnicza kasta wysysająca krew z rozpaczliwie biednego ludu.
    Tych parę danych statystycznych pokazuje ograniczenia dla zmiany społecznej od wewnątrz afgańskiego społeczeństwa. W Afganistanie, inaczej niż w sąsiednich Iranie czy Pakistanie, rewolucja proletariacka jest niemożliwa. Kraj jest zbyt absolutnie ekonomicznie zacofany. Z drugiej strony silna jest baza społeczna dla reakcyjnego oporu wobec nawet najbardziej umiarkowanych burżuazyjno-demokratycznych reform.

    Pomimo to reżim L-DPA rozpoczął ambitną (jak na Afganistan) serię reform demokratycznych: reformę rolną, anulowanie chłopskich długów, redukcję ceny za pannę młodą do sumy nominalnej, obowiązkową edukację dla obu płci, posunięcia w kierunku rozdziału religii i państwa. To zwłaszcza kroki reżimu w kierunku równości kobiet najbardziej rozpaliły reakcyjne powstanie. I to jest przyznawane nawet przez burżuazyjnych dziennikarzy, którzy osłaniali afgańskich "bojowników wolności". W New York Timesie z 9 lutego reporter zauważył:
    "Próby reformy rolnej podkopały ich wioskowych wodzów. Portrety Lenina groziły religijnym przywódcom. Jednak to przyznanie przez rewolucyjny rząd w Kabulu nowych praw kobietom popchnęło ortodoksyjnych muzułmańskich mężczyzn w pasztuńskich wsiach wschodniego Afganistanu do chwycenia za broń".

    Lewicowo-nacjonalistyczny reżim oblężony

    Według wszelkich sprawozdań reżim L-DPA działał metodami biurokratycznego komenderowania i arbitralności, które alienowały wielu spośród jego potencjalnych zwolenników, szczególnie wśród biedoty wiejskiej. Zwykle przywołuje się tu przykład anulowania chłopskich długów wobec właścicieli ziemskich. Ci zemścili się przez zatrzymywanie ziarna siewnego, a ponieważ rząd nie mógł go dostarczyć, chłopom ekonomicznie się pogorszyło.
    Reżim na ogół nie czynił żadnych wysiłków, by zneutralizować swych licznych wrogów w społeczeństwie przez zmniejszenie tempa reform i równoczesne poszerzenie własnej bazy
    (na przykład wysłanie dużej liczby młodzieży na studia w ZSRR, szybkie powiększenie miejskiego proletariatu). Równocześnie mordercza klikowość, szczególnie ze strony Amina, wyeliminowała większość początkowego poparcia dla L-DPA. Coraz mniejsza grupa modernizujących intelektualistów była skłonna do występowania przeciwko masie ludu.
    W ten sposób reżim Tarakiego/Amina można oskarżyć o dużą dawkę utopijnego awanturnictwa, dążącego do wciągnięcia Afganistanu w XX wiek środkami czysto militarnymi, których co więcej nie posiadał.

    Kiedy powstanie narastało, armia była trapiona dezercjami i buntami, a reżim L-DPA stawał się coraz bardziej zależny od radzieckiego wsparcia militarnego. Latem 1979 r. Amin dowodził mniej więcej 5-tysięczną radziecką kadrą wojskową; oni obsługiwali skomplikowaną broń, szczególnie sprzęt lotnictwa wojskowego. Bez tych sił radzieckich jest więcej niż prawdopodobne, że radykalny rząd w Kabulu upadłby przed kontr-rewolucją.
    Ci samozwańczy "marksiści", jak Tarik Ali, którzy teraz utrzymują, że afgańskim lewicowym nacjonalistom powinno się pozwolić walczyć z feudalnymi reakcjonistami bez zagranicznej interwencji, powinni byli logicznie domagać się wycofania oddziałów radzieckich dobrze przed grudniowym puczem. Tu Chomeini i Brzeziński byli, jak zwykle, bardziej konsekwentni niż ich obecni lewicowi „ogoniarze”. W czerwcu zeszłego roku ajatollah wystosował do radzieckiego ambasadora notę protestacyjną z powodu interwencji jego kraju w "islamskim" Afganistanie. W miesiąc później Brzeziński, duchowy doradca Cartera, potępiał Związek Radziecki za próbowanie "narzucania obcych doktryn głęboko religijnym i narodowo świadomym ludom". (Londyński "Guardian", 6 sierpnia 1979 r.)

    I w burżuazyjnej, i w lewicowej prasie były spekulacje, że Związek Radziecki obalił Amina, ponieważ był on "narodowym komunistą", początkującym afgańskim Tito. Nawet pomijając to, że rządził on za pośrednictwem części starego burżuazyjnego korpusu oficerskiego, to pojęcie jest całkowitym nonsensem. Radziecka obecność w Afganistanie rozszerzyła się właśnie wiosną 1979 r., wraz z objęciem przez Amina stanowiska premiera, jako że optował on za czysto militarnym rozwiązaniem problemu prawicowego powstania. Kreml na odwrót, bronił zmniejszenia tempa reform w celu minimalizacji potrzeby bezpośredniego radzieckiego wsparcia militarnego dla drobnoburżuazyjnych radykałów w Kabulu. Amin ewidentnie sądził, że w jakkolwiek wielkie kłopoty z kontr-rewolucją wpadnie, Rosjanie będą zmuszeni go wyręczać.
    I w pewnym sensie byli, chociaż nie dokładnie w taki sposób, jakiego on oczekiwał. Tu mamy jedną z tych ironii losu, tak cenionych przez nieżyjącego już Isaaca Deutschera.
    Można by sobie zadać pytanie, czy duch Hafizullaha Amina doceni to, że on w końcu zwyciężył, chociaż kosztowało go to życie. On sprowokował sytuację, w której Związek Radziecki interweniował z siłą wystarczającą do zmiażdżenia reakcyjnego powstania, a więc i do narzucenia rewolucji społecznej zacofanemu, znajdującemu się we władzy mułłów Afganistanowi.

    Rozszerzyć zdobycze społeczne rewolucji październikowej!

    Wbrew Chomeiniemu i Brzezińskiemu Afganistan Tarakiego/Amina nie był "radzieckim komunistycznym satelitą", to jest zdeformowanym państwem robotniczym. Był on niestabilnym drobnoburżuazyjnym nacjonalistycznym reżimem, rządzącym poprzez chwiejną pozostałość starej armii. Stojąc w obliczu wydającej się nie do wygrania wojny domowej, część L-DPA mogła próbować się oswobodzić przez zwrócenie się ostro na prawo, wypędzenie Rosjan i zawarcie układu z zachodnimi imperialistami o ich poparciu przeciwko rebeliantom. Na ile znaliśmy bezwzględnego, oszalałego na punkcie władzy Amina, on był zdolny do naśladowania tego, co w 1927 r. zrobił Czang Kaj-szek, a w 1972 r. Anuar Sadat.

    Pod koniec grudnia, wraz ze swą masową interwencją, radzieckie siły zbrojne stały się dominującą potęgą w Afganistanie, którego przeznaczenie obecnie będzie się decydować w Moskwie, nie w Kabulu. Oczywiście, konserwatywni biurokraci na Kremlu posłali 100 tys. żołnierzy do Afganistanu nie dla dokonania rewolucji społecznej, lecz po prostu dla zabezpieczenia niestabilnego, a strategicznie położonego państwa klientelnego. Niewątpliwie Breżniew i S-ka woleliby przyjazne państwo burżuazyjne, jak Finlandia. Jednak Afganistan nie jest Finlandią. Nie ma sposobu, żeby taki kraj mógł utrzymać coś choćby daleko przypominającego stabilną burżuazyjną demokrację. W każdym razie prawicowi powstańcy i ich imperialistyczni poplecznicy są nieprzejednanie przeciwni wszelkiemu rządowi koalicyjnemu, który zaakceptowaliby Rosjanie. Możliwe, że Kreml mógłby zawrzeć układ z imperialistami o wycofaniu się z Afganistanu, na przykład w zamian za odwołanie przez NATO jego decyzji o rozmieszczeniu setek nowych rakiet nuklearnych w Europie Zachodniej. Ale to byłaby prawdziwa kontr-rewolucyjna zbrodnia przeciwko ludom afgańskim.

    Bardziej prawdopodobna jest przedłużająca się okupacja Afganistanu przez Armię Radziecką i wraz z tym możliwość jego przekształcenia, śladem radzieckiej Azji Środkowej lub Mongolii. Społeczne posunięcia rewolucyjne (np. ziemia dla chłopów) byłyby niezbędne dla zniszczenia i przezwyciężenia poparcia biednych chłopów dla reakcyjnego powstania. Tylko lewicowcy zatruci burżuazyjno-nacjonalistyczną ideologią mogliby zaprzeczyć, że taka rewolucja społeczna, chociaż narzucona z zewnątrz i biurokratycznie zdeformowana, miałaby ogromne, wyzwoleńcze oddziaływanie na afgańskie masy. Nawet New York Times przyznaje, że mieszkańcy radzieckiej Azji Środkowej postrzegają interwencję militarną swego kraju w Afganistanie jako poparcie dla wyzwolenia ich zacofanych, uciskanych sąsiadów (patrz: "Mieszkańcy radzieckiej Azji Środkowej popierają interwencję w Afganistanie", Workers Vanguard nr 254, 18 kwietnia).

    Różnicę między radziecką Azją Środkową a Afganistanem trzeba mierzyć nie na dziesięciolecia, lecz na stulecia. Podczas gdy w Afganistanie jest ponad 90 % analfabetów, sąsiedni radziecki Uzbekistan ma prawdopodobnie wyższy stopień alfabetyzacji niż Georgia, rodzinny stan Jimmy'ego Cartera. Przeciętna długość życia w Uzbekistanie wynosi 70 lat w porównaniu z 40 latami w Afganistanie. Wielką tego przyczyną jest to, że w Uzbekistanie jeden lekarz przypada na 380 pacjentów, a w Afganistanie jeden na ponad 20 tysięcy. Wszystkie porównania społeczne i ekonomiczne wykazują to samo.

    Marks i Engels, idąc za francuskim utopijnym socjalistą Charlesem Fourierem, utrzymywali że "w każdym danym społeczeństwie stopień emancypacji kobiet jest naturalną miarą emancypacji powszechnej". Status kobiet w radzieckiej Azji Środkowej jest nie tylko wyższy niż w jakimkolwiek islamskim kraju burżuazyjnym (już nie mówiąc o Afganistanie), ale pod pewnymi względami (np. Reprezentacja w rządzie) korzystnie wypada porównanie nawet z zaawansowanymi burżuazyjnymi demokracjami. Na przykład w Uzbekistanie kobiety stanową 18 % wszystkich sędziów i 45 % wszystkich członków legislatywy od szczebla wsi wzwyż.

    Z pewnością robotnicy i chłopi radzieckiej Azji Środkowej cierpią te same nierówności i biurokratyczny ucisk, jak ich klasowi bracia i siostry w Rosji. Tam w Uzbekistanie, Tadżykistanie, Kirgizji itd. jest pewna presja na rusyfikację, i oczywiście moskiewski stalinowski reżim odmawia wszystkim narodowościom prawa do samookreślenia, to jest prawa do secesji i sformowania oddzielnego państwa. Gdyby Afganistan został przekształcony w radzieckiego satelitę, zdeformowane państwo robotnicze, możliwe jest, że przyszły rewolucyjny kryzys mógłby znaleźć afgańskich robotników i chłopów walczących przeciwko Armii Radzieckiej pod komendą kremlowskiej stalinowskiej biurokracji. I w ogóle proletariacka rewolucja polityczna w bloku radzieckim będzie się przeplatała z walką o prawo do narodowego samookreślenia i inne demokratyczne prawa i swobody. Jednak dziś podnoszenie sztandaru "narodowego samookreślenia" dla Afganistanu oznacza dostarczanie demokratycznej osłony dla wspieranej przez imperialistów kontr-rewolucji społecznej najbardziej brutalnego, barbarzyńskiego typu.

    interwencja w Afganistanie


    Rewolucja, kontr-rewolucja i narodowe samookreślenie

    "Rosja naruszyła narodową suwerenność Afganistanu "- krzyczą imperialiści ze Stanów Zjednoczonych, pekińscy staliniści, eurokomuniści. I ten krzyk jest posłusznie powtarzany przez Mike'a Klonsky'ego, Tony'ego Cliffa, Tarika Alego i im podobnych. To oskarżenie nie trzyma się nawet własnych terminów. Afganistan nie jest narodem, lecz feudalnego pochodzenia państwem złożonym z mozaiki narodowości, grup etnicznych i plemiennych. Afgańska monarchia została skonsolidowana pod koniec XIX stulecia z miriady nie związanych ze sobą ludów jako państwo buforowe między carską Rosją a Indiami Brytyjskimi. Większość ludności wiejskiej nigdy nie żyła pod skuteczną kontrolą jakiejkolwiek władzy państwowej, lecz utożsamia się wyłącznie z poszczególnymi grupami etnicznymi, plemiennymi czy językowymi.
    Imperialistyczni poplecznicy prawicowych powstańców lamentują, że pasztuńscy, hazarscy, tadżyccy itd. partyzanci nienawidzą siebie nawzajem równie mocno, jak wspieranych przez Związek Radziecki radykałów w Kabulu. Gdyby siły kontr-rewolucyjne zwyciężyły, tam prawdopodobnie nastąpiłaby kolejna wojna domowa, tym razem między grupami etnicznymi. Faktycznie, gdyby wzięto radziecką Azję Środkową za przewodnika, mniejszości etniczne w Afganistanie jako satelicie w bloku radzieckim cieszyłyby się bardziej autentycznymi prawami narodowymi niż pod pasztuńskim reakcyjnym reżimem.

    Jednak na bardziej fundamentalnym poziomie politycznym wszystko to nie ma nic do rzeczy. Nawet gdyby Afganistan był homogenicznym narodem, rewolucyjni marksiści popieraliby zbrojną interwencję Związku Radzieckiego. I przed grudniowym puczem, i po nim, cała gadka o "narodowej suwerenności" Afganistanu była tylko przykrywką dla obrony klasowych i kastowych przywilejów właścicieli ziemskich, lichwiarzy i mułłów, zagrożonych przez drobnoburżuazyjny radykalny rząd w Kabulu. Dla imperialistów takie hasła są przeznaczone głównie do pozyskiwania ludowego poparcia dla odnowionego ataku przeciw "komunistycznej Rosji". Dla rewolucyjnych marksistów poparcie rewolucji społecznej, włącznie z obroną ZSRR przeciwko kapitalistycznemu imperializmowi, stoi wyżej niż burżuazyjno-demokratyczne prawo do narodowego samookreślenia.

    Dążąc do usprawiedliwienia swego entuzjastycznego poparcia dla doktryny Cartera, niektórzy maoiści, jak Carl Davidson, zrobili z Lenina narodowego liberała, który rzekomo przeciwstawiał się co do zasady militarnym interwencjom dla poparcia rewolucji w innych krajach. Wbrew temu stalinowskiemu bezsensowi jeszcze przed rewolucją bolszewicką Lenin utrzymywał, że zwycięski rząd robotniczy będzie zobowiązany nie tylko agitować za rewolucją proletariacką w krajach kapitalistycznych, lecz także, gdy to niezbędne, wesprzeć ją siłą zbrojną: "Zwycięski proletariat tego kraju, po wywłaszczeniu kapitalistów i zorganizowaniu u siebie produkcji socjalistycznej, stanąłby PRZECIW pozostałemu, kapitalistycznemu światu, pozyskując sobie klasy uciskane innych krajów, wzniecając w nich powstanie przeciwko kapitalistom, występując w razie konieczności nawet siłą zbrojną przeciwko klasom wyzyskującym i ich państwom" [podkreślenie w oryginale]. ["O haśle Stanów Zjednoczonych Europy" (1915), cyt. za: "Dzieła zebrane" t. 21, wyd. 1964].

    Kiedy szaleje wojna domowa, liberalna postawa podnosząca narodowe samookreślenie do rangi ostatecznej zasady może stać się zupełnie zbrodnicza. Rozpatrzmy Węgry z 1919 r.
    W dużej części z powodu własnych błędów radziecki reżim Beli Kuna wyalienował się od prawdopodobnie większości chłopstwa Węgier i mniejszości narodowych. Bierna opozycja drobnoburżuazyjnych mas wobec rządu robotniczego w Budapeszcie przyczyniła się do zwycięstwa białej armii admirała Horthy'ego, wspieranej przez imperialistów, a wraz z nim do eksterminacji rewolucyjnej proletariackiej awangardy.
    W ciągu czterech i pół miesiąca istnienia radzieckich Węgier rosyjscy bolszewicy czynili wszystko, co w ich mocy, by połączyć się z nimi militarnie. W kwietniu Lenin osobiście rozkazał dowódcom Ukraińskiej Armii Czerwonej:
    "Posuwanie się naprzód w części Galicji i Bukowiny jest istotne dla kontaktu z radzieckimi Węgrami. Ten cel musi zostać osiągnięty szybciej i pewniej" ("Dzieła zebrane", t. 44).
    Jednak ku wielkiemu nieszczęściu sprawy socjalistycznej ta kampania militarna nie zakończyła się sukcesem. Pod sam koniec lipca Lenin musiał poinformować Belę Kuna:
    "Jesteśmy świadomi ciężkiej i niebezpiecznej sytuacji Węgier i robimy wszystko, co możemy. Jednak szybka pomoc jest czasami fizycznie niemożliwa. Próbujcie się utrzymać tak długo, jak możecie" (tamże).

    Gdyby Ukraińskiej Armii Czerwonej udało się uratować Węgierską Republikę Rad, imperialistyczni rzecznicy i socjaldemokraci na całym świecie potępiliby "imperializm Rosji Radzieckiej" za deptanie narodowej niepodległości ludu węgierskiego. Niewątpliwie czyniono by analogie z okupacją Węgier przez carską Rosję podczas rewolucji z 1848 r.
    Demokratyczna Republika Afganistanu nie jest dyktaturą proletariatu, jak Węgierska Republika Rad w 1919 r. (afgański proletariat jest znikomy). Mimo to wojna domowa w Afganistanie jest walką społeczną, która nastawiła modernizującą inteligencję przeciwko feudalnej reakcji. Tu znaczące jest, że duża liczba grup lewicowych (na przykład umiarkowanie maoistowski Guardian i różne drobne sekty shachtmanowskie w Stanach Zjednoczonych) popierała reżim L-DPA przeciwko prawicowym rebeliantom, ale potem potępili radziecką interwencję i zażądali wycofania Armii Czerwonej. Kiedy lewicowo-nacjonalistyczny rząd burżuazyjny zwalcza reakcję, ci samozwańczy marksiści mogą go poprzeć. Jednak kiedy tam jest rzeczywiście możliwość, że feudalno-kapitalistyczne stosunki własności zostaną obalone, kiedy kobiety mogą zostać uwolnione od kwefu - wtedy ci drobnoburżuazyjni radykałowie są przeciwko temu. Te popłuczyny po pronacjonalistycznej "nowej lewicy" i "trzecim obozie" złajdaczonej socjaldemokracji wolą kontr-rewolucję od wewnątrz niż rewolucję od zewnątrz!

Strona 1 z 2 1 2 >
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Znajomi i partnerzy
Explosive.pl
us.mil.pl - Wojsko Rosyjskie i ZSRR
rekonstrukcje
strefa militarna
strefa militarna
SRH Siewiernaja
GRH Morpiech
Marskoj piechaciniec- morski piechur
stop_niewypałom
rsva
gazeta afganiec
stowarzyszenie saperów polskich
ghostteam.pl
71BPP

Welcome :)


Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



* Zarejestruj się!
* Zapomniane hasło?
Ostatnio dodane artykuły

NSP-N
NSP-D
Apteczka wz. 85
Apteczka AD
Afganistan a lewica.
Karbowiak o wojnie...
Służymy w morskiej...
Lotnictwo śmigłowco...
Afgańscy "trębacze"...
Pokłosie...
"Szturmowcy" z KGB
"Czarne tulipany"..
Renat Szafikow..
Narada w sztabie...
Łupy zwiadowców...
Mudżahedińscy jeńcy...
Afganistan 1979-1989...
Przekazanie strażnicy...

Kalendarium wojny


Afganistan - 1979
Afganistan - 1980
Afganistan - 1981
Afganistan - 1982
Afganistan - 1983
Afganistan - 1984
Afganistan - 1985
Afganistan - 1986
Afganistan - 1987
Afganistan - 1988
Afganistan - 1989

GRH "Morpiech"

GRH MORPIECH
Морская Пехота
СССР 1963-1991



Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 39
Nieaktywowany Użytkownik: 461
Najnowszy Użytkownik: evg_krivec
FORUM

 Afgancy.fora.pl, Afganistan, Morska Piechota, soviet naval infantry

Afganistan 1979-1989 na YouTube

Jesteśmy także na:



Translator


Archiwum strony

 Afganistan, Afghanistan,archiwum