Afganistan 1979-1989
News Search:
Home · Artykuły · Forum · Download · Linki · Kontakt · Galeria · Szukaj08 Grudzień 2019 13:14
Rozdzielczośc ekranu
Strona jest dostosowana do rozdzielczości ekranu 1366x768 dla przeglądarki Mozilla Firefox.
Aby zwiększyć lub zmniejszyć czasowo rozdzielczość Twojego ekranu, przy wciśniętym prawym ctrl przekręć rolką myszki i dobierz odpowiednią dla siebie rozdzielczość.
Afganistan 1979-1989
„Szczury tunelowe” w Afganistanie
"Szczury tunelowe" w Afganistanie

"Szczury tunelowe" w Afganistanie

Walka z podziemnymi duchami


„Szczury tunelowe” to określenie żołnierzy amerykańskich i australijskich którzy zapuszczali się z minimalnym uzbrojeniem w głąb ogromnej sieci podziemnych tuneli Wietkongu. Takie „szczury”, chociaż w mniejszej ilości i których działania są praktycznie nieznane, walczyły także w Afganistanie podczas interwencji OKWR w latach 1979-1989. Inny niż wietnamski klimat i charakterystyka działań, wymusiły opracowanie przez Rosjan nowej taktyki działań w afgańskich tunelach.


    Jeszcze, za czasów Aleksandr Macedońskiego plemiona afgańskie kopały podziemne sieci dostarczające wodę – karezy (kiriazy). W tej wysuszonej słońcem krainie przeżyć można tylko dzięki wodzie gruntowej. Dlatego też z pokolenia na pokolenie afgańscy chłopi kopią studnie, niekiedy o głębokości nawet do 50 metrów, łącząc je między sobą siecią podziemnych przejść.

    Prawie każda wieś ma swoją silnie rozbudowaną sieć karez, którymi pomału sączy się życiodajna wilgoć, z czasem łącząc się w cienkie strumyczki i gdzieś daleko, pokonując setki metrów a czarami kilometry, wypływają na powierzchnię by dać życie ogrodom, polom i winnicom.

    Przed zastosowaniem materiału wybuchowego należało głośno krzyknąć w studnię żądaniem wyjścia na powierzchnię wszystkim, którzy tam się znajdują – uważać należało by nie „oberwać serią” z dołu studni.

    Tunele karez zazwyczaj nie są wysokie ani szeroki, ale długość ich może sięgać dziesiątków kilometrów.
    Ten sposób ukrycia się przed wrogiem wykorzystywało się na afgańskiej ziemi od tysiącleci i wykorzystuje nadal, nie tylko w Afganistanie ale także w Pakistanie, Iranie i na Bliskim Wschodzie.

    W Afganistanie, według niedokładnych danych, w czasie interwencji rosyjskiej, było około 7 tys. karez.
    Takie systemy nawadniające możemy spotkać głównie na południu i południowym zachodzie kraju, najwięcej jest ich w prowincjach Gazni (ponad 1500), Paktika (koło 1000), Zabol (ponad 750), Nangahar (około 500), Paktija (ponad 500) i Kandahar (około 600).

    Od samego początku działań bojowych w Afganistanie Armia Radziecka spotykała się z problemem «podziemnych partyzantów». Radzieccy saperzy w wielu wypadkach nie stosowali „wyrafinowanych” metod walki z przeciwnikiem ukrywającym się w tunelach, tunele wysadzali dużymi ilościami materiału wybuchowego lub zalewali benzyna i podpalali. Po takich ‘zabiegach” woda, naturalnie, przestawała płynąc i nawadniać uprawy, a afgańscy chłopi zostawszy bez możliwości wyżywienia siebie i rodziny, przystawali do mudżahedinów lub zaczynali z nimi sympatyzować.

    Schemat „stereofonicznego efektu”. Podstawowy ładunek leży na dnie studni, zamykający wisi w szybie. Przestrzeń między nimi przy eksplozji jest śmiertelnego nadciśnienia. Eksplozja tylko pojedynczego ładunku na dnie studni powoduje że cała fala idzie sztolnia w górę.
    W początkowym okresie walk w Afganistanie walki w rejonach karez były przyczyną sporych strat w składzie osobowym OKWR, głównie dlatego że dowództwo dywizji, pułków - nie mówiąc już o dowódcach komami - nie mieli pojęcia jak walczyć w karezach, i nie znali ich budowy ani topografii.

    W 1983 roku na polecenie Sztabu Generalnego Armii Radzieckiej utworzono specjalną grupę dla zbadania „problemu karez” i opracowania instrukcji i zaleceń dla wojsk liniowych jak postępować w przypadku walki w karezach.
    Po roku „badań” Rosjanie wypracowali skuteczną metodę na likwidacje „podziemnych duchów”, która nie niszczyła systemu nawadniania wokół kiszłaka.

    Metoda ta wyglądała mniej więcej tak.
    Po napotkaniu systemu karez oddział wysyłał w rejon studni rozpoznanie inżynieryjne oraz wystawiano dwie grupy dla osłony saperów - zwiadowców. Przed zastosowaniem materiału wybuchowego zalecano głośno wykrzyknąć w otwór studni (z zachowaniem dużej ostrożności by nie zostać trafionym z dołu poprzez światło otworu) żądanie wyjścia na powierzchnię wszystkich którzy się tam znajdują (przeważnie komendę wydawano w języku paszto a robili to towarzyszący pododdziałom OKWR żołnierze DRA).
    Gdy nie było odpowiedzi ze studni, zalecano wrzucić do wnętrza dwa granaty RGD-5 (obronne F-1 w tunelu okazywały się mało efektywne), następnie ponawiano nawoływanie do dobrowolnego wyjścia i uprzedzano że karez będzie zaraz wysadzony.

    W charakterze ładunku materiału wybuchowego zazwyczaj wykorzystywano standardowe kostki trotylu (200g, 400g i 1kg) lub zdobyczne miny przeciwtranportowe typów TS-2,5 lub TS-6,1 detonowane lontem. Jak tylko mina lub ładunek osiągnął dno, na innym odcinku lontu detonacyjnego długość 3-4 metrów opuszczano drugi ładunek o wadze 800g.
    Oba sznury na górze łączono razem, i jako zapłonnik stosowano standardowy zapalnik granatu ręcznego UZRGM lub UZRGM- 2. By tak zbudowana „machina” przypadkowo nie wpadła do studni lonty przyciskało się na powierzchni kamieniem lub kotwiczyło do wbitego w grunt palika.

    Im prościej tym lepiej. Zwyczajny zapalnik od ręcznego granatu UZRGM lub UZRGM-2, zamocowany w ten sposób działał lepiej od etatowych ogniowych i elektrycznych zapalników.
    Głębokość studni określano w prymitywny, ale skuteczny sposób: nasłuchiwano dźwięku wrzuconego do studni kamienia lub za pomocą lusterka puszczano w dół tzw.„zajączka”.
    Jeżeli stwierdzano brak prześwitu w kominie studni na lince o potrzebnej długości wrzucano odbezpieczony granat. Dopiero po tym „przeczyszczeniu” na loncie opuszczano ładunek materiału wybuchowego.
    Przeszkolona sekcja dwóch saperów na przygotowanie potrzebnego ładunku potrzebowała około 3 minut.
    Detonacja ładunku oczyszczała tunel w 5 sekund od wyrwania zawleczki zapalnika. Saperzy w tym czasie oddalali się na w miarę bezpieczną odległość od wylotu studni. Podmuch wybuchu wyrzucała w górę kamienie i odłamki skalne na wysokość 5-6 metrów przez światło otworu studni.

    Skuteczność takiego sposobu wysadzania polegało na tym ze górny ładunek wybuchał ułamek sekundy wcześniej niż dolny i „korkował” gazami górny wylot studni. Dalej następowała detonacja dolnego ładunku, którego fala uderzeniowa odbiwszy się od rozprężających się gazów górnego ładunku (gazy te tworzyły swoisty rodzaj korka czopującego wylot studni), cofała się w dół i wnikała w boczne tunel. Strefa pomiędzy tą „stereofonią” (lub „kwadrofonią” – gdy zastosowano dwa takie zestawy ładunków) to śmiertelna strefa ogromnego ciśnienia.
    Następnie w każdą ze studni (lub studnie) rzucano granat dymny RDG-2. Granaty te nie były napełniane substancjami silnie drażniącymi i stosowano je tylko by określić moment w którym grupa może bezpiecznie wchodzić do tunelu.
    Ciągi powietrza w karezie była na tyle dobre że jak dym z granatu się rozpraszał i nie wydobywał się już jednym, nieprzerwanym słupem, oznaczało to że na dole tunelu zaczyna już zbierać się na tyle dużo czystego powietrza że można oddychać tam bez masek tlenowych.

    Saper wyrywa zawleczkę zapalnika UZRGM/UZRGM-2 i po 5 sekundach spod ziemi wydobywa się dym i słychać ogłuszający wybuch..
    Do wnętrza tunelu wchodziły grupy po 3-4 żołnierzy. Dwóch idzie na czujce z przodu, jeden lub dwóch osłania tyły. Do nogi pierwszego „tunelowca” przywiązywano długą linkę do podczepienia ewentualnych „łupów” wartych wyciagnięcia na wierzch lub do ewakuacji rannego lub zabitego żołnierza. Grupa uzbrojona była w noże, łopatki, granaty ręczne, pistolety i automaty. Do lufy automatu przymocowywano latarkę do oświetlania tunelu.
    Magazynki załadowane były amunicją smugową.
    W miarę nabywania doświadczenia w walce w tunelach zaczęto pod ziemią stosować miny sygnałowe SM. Używano ich jak ręczny granat - rzucając je w przód po wyrwaniu zawleczki z zapalnika, ale najczęściej robiono z nich „katiusze” – 3-6 min SM związywało się w jeden pęk i strzelało nim z ręki trzymając taka wiązkę przed sobą.
    Jasny snop światła, okropne, przeszywające wycie przez 10 sekunda, a potem przez kolejne 10 sekund fontanna „świszczących, latających, i rykoszetujących od ścian, „gwiazdek” lecących na 10-15 metrów przerażała.
    „Gwiazdki” nie są niebezpieczne dla człowieka (chyba ze trafią w oko lub pod ubranie) ale mają skuteczne działanie psychologiczne.
    Czyż te konstrukcje nie przypominają nam współczesnych granatów hukowych i świetlnych stosowane w dzisiejszych działaniach AT.

    Tyle mówiła instrukcja.

    Zgodnie z nią postępowało wielu dowódców, ale zdarzały się niestety i niechlubne wyjątki. Dowódcy pododdziałów, „którzy mieli gdzieś zachowanie dobrych stosunków z ludnością cywilną i nie dbali o dobry wizerunek OKWR i Armii Radzieckiej” działali w sposób bardziej prosty i także skuteczny.
    Zamiast sprawdzić podziemia karezy siłami własnymi, wpuszczano do środka studni mieszkańca pobliskiego kiszłaka, jeżeli nie zabili go mudżahedini, to dopiero wtedy wchodzili tam Rosjanie. Jeżeli pod ręka była odpowiednia ilość benzyny, to wlewano ją do studni a następnie podpalano racą lub ogniowym NSP.
    Szybko też likwidowało się system kanałów kilkudziesięcioma kilogramami trotylu wrzuconymi do wnętrza i odpalanymi ogniowo lub elektrycznie. Jak wielkie i nieodwracalne były w tym przypadku zniszczenia tych specyficznych wodociągów możemy sobie tylko wyobrazić.

    Z relacji weteranów wojny afgańskiej możemy się dowiedzie że najlepszym sposobem oczyszczenia tuneli był zastosowanie RPO-A „Trzmiel”.
    Ten rakietowy miotacz ognia strzelał termobarycznym pociskiem. Głowica tego typu po trafieniu w cel rozpyla swoją zawartość w aerozolowy obłok, a następnie zapalnik detonuje tak powstałą mieszaninę łatwopalnej substancji i powietrza. Ogromne podciśnienie po spaleniu tlenu z otoczenia i efekt cieplny rozszerzają się bardzo szybko niszcząc siłę żywą.

    Jak widzimy nie tylko amerykanie mieli swoje "tunelowe szczury" ale i Rosjanie tez swoich się dorobili. w obu przypadkach tym amerykańskim jak i sowieckim walka "tunelowców" z wrogiem opierała się głownie na sprycie, odwadze i ogromnej improwizacji. szybkiego dostosowywania się do pola walki wymaga asymetryczna wojna jaka toczyła się w Wietnamskiej dżungli jak i ta z afgańskich gór.

    Na podstawie: http://www.globalsecurity.org/military/library/report/1998/981100-underground.htm

    Zdjęcia: "Sołdat udaczi" nr 11/1997



    Opracował: Zbigniew "saperski" Ziemiński


Znajomi i partnerzy
Explosive.pl
us.mil.pl - Wojsko Rosyjskie i ZSRR
rekonstrukcje
strefa militarna
strefa militarna
SRH Siewiernaja
GRH Morpiech
Marskoj piechaciniec- morski piechur
stop_niewypałom
rsva
gazeta afganiec
stowarzyszenie saperów polskich
ghostteam.pl
71BPP

Welcome :)


Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



* Zarejestruj się!
* Zapomniane hasło?
Ostatnio dodane artykuły

NSP-N
NSP-D
Apteczka wz. 85
Apteczka AD
Afganistan a lewica.
Karbowiak o wojnie...
Służymy w morskiej...
Lotnictwo śmigłowco...
Afgańscy "trębacze"...
Pokłosie...
"Szturmowcy" z KGB
"Czarne tulipany"..
Renat Szafikow..
Narada w sztabie...
Łupy zwiadowców...
Mudżahedińscy jeńcy...
Afganistan 1979-1989...
Przekazanie strażnicy...

Kalendarium wojny


Afganistan - 1979
Afganistan - 1980
Afganistan - 1981
Afganistan - 1982
Afganistan - 1983
Afganistan - 1984
Afganistan - 1985
Afganistan - 1986
Afganistan - 1987
Afganistan - 1988
Afganistan - 1989

GRH "Morpiech"

GRH MORPIECH
Морская Пехота
СССР 1963-1991



Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 39
Nieaktywowany Użytkownik: 1417
Najnowszy Użytkownik: evg_krivec
FORUM

 Afgancy.fora.pl, Afganistan, Morska Piechota, soviet naval infantry

Afganistan 1979-1989 na YouTube

Jesteśmy także na:



Translator


Archiwum strony

 Afganistan, Afghanistan,archiwum